Wiertarka…
A już wyrwałem się z objęć nudy by zrobić coś, do czego ta nuda mnie pchnęła… No ale cóż, chyba czasem warto zadać sobie jakiś trud, a nie przestać przy pierwszej trudności. Więc jak już wstałem z kanapy to napiszę tego bloga. Bloga o nudzie i trudzie.
Kiedy byłem mały bardzo nie lubiłem nudy, robiłem wszystko byle tylko się tej emocji pozbyć. Dzielnie spędzałem swój czas na poszukiwaniu aktywności, które mi tę nudę zabiorą.
W efekcie w pewnym momencie mojego życia, zacząłem twierdzić że nigdy się nie nudzę i byłem z tej myśli bardzo zadowolony. Każdą, przepraszam, “każdą” chwilę dzielnie przeznaczałem na studia, co oczywiście było bardzo nudne, więc w trakcie tej trudnej aktywności zawsze robiłem coś innego co miało tę nudę jakoś zabić, muzyka w słuchawkach, jakieś seriale w tle. No a jak słuchać zdalnego wykładu, to oczywiście grając sobie w CS-a. Zawsze czymś zajęty.
Ach jakby tylko dało się tej nudy nie czuć… A w ogóle to najlepiej byłoby nie czuć żadnych trudnych emocji, prawda?
Gówno prawda.
Żeby ci to zobrazować przenieśmy się do roku 2024. Znajdujemy się na sali obserwacyjnej Oddziału Leczenia Ostrych Zaburzeń Psychicznych w Szpitala Psychiatrycznego w Choroszczy. Tak, tej Choroszczy… Anhedoniczny¹ i apatyczny² ja odkrywam na nowo emocję nudy, dzięki bardzo prostej zasadzie panującej na oddziale: Pacjent dostaje swój telefon tylko na pół godziny po kolacji, i tylko jak o niego poprosi. Sęk w tym, że jeszcze tej emocji nie czuję (definicja apatii?), leżę po prostu jak martwy ze wzrokiem wlepionym w ścianę z pustym umysłem.
Ale oczy i uszy mam sprawne.
Obok mnie na sali leży, a raczej próbuje leżeć młody chłopak. Nosi go strasznie, wręcz krzyczy, że się nudzi, że on nie wytrzymać bez telefonu, bez muzyki w słuchawkach. Tak przez wiele godzin, potem 30 minut euforii, powtórz razy kilka dni.
Strasznie mnie to irytowało, patrzyłem na niego z góry. Na szczęście przypomniałem sobie gdzie jestem, i dzięki kontrastowi w jego zachowaniu i moim zauważyłem w ogóle jakie to moje zachowanie jest.
Niespodzianka - takie samo jak jego.
U mnie było to już tak zinternalizowane, że potrzebowałem czterech dni leżenia jak ameba i przeglądania się w tym chłopaku jak w lustrze, żeby to zobaczyć na własne oczy. Przecież przez cały ten czas licząc jakoś od katastrofy³ zabijałem każdą wolną chwilę bombardowaniem się treściami w internecie - czy to grami, filmikami, pornografią czy muzyką.
Przez 14 lat próbowałem zabić jakieś emocje, i nawet na chwilę nie pomyślałem jakie to emocje??? No i w ogóle dlaczego tak bardzo chcę je zabić?
A no tak, bo to przecież trudne emocje, więc trzeba zadać sobie trud, żeby sobie z nimi poradzić, a zadawanie sobie trudu jest strasznie nudne…
No dobra - no to może na tym moim osobistym jaskrawym przykładzie udało ci się zobaczyć, że zagłuszając sobie każdą chwilę nudy da się przez 14 lat ignorować własne życie. Nawet problemy rodzinne wynikające z utraty ojca w tak medialnej katastrofie, że na samą myśl, że ktoś spyta o twoich rodziców przeszywa cię chłód.
Serio, nie polecam.
Chcę ci powiedzieć, że na szczęście to bardzo proste tak nie zrobić. Wystarczy się chwilę ponudzić. Nic nie robić i słuchać, co się w tobie mieli.
Pojawią się impulsy: “weź telefon”, “zacznij sprzątać”. I wtedy zadać sobie jedno pytanie: czy to mi pomaga, czy tylko to zagłusza?
Moim celem w nudzeniu się jest to, by pójść dopiero za tym impulsem, w który szczerze wierzę, że prowadzi mnie w dobrym kierunku, najlepiej do konkretnego celu.
Także zamiast zabijać tę nudę od razu, to trzeba zadać sobie trochę trudu, i pomyśleć sobie “No dobra, to ruszyłbym zadek i… ale jak to mi pomoże w X?”. Za X podstaw sobie dowolną emocję. Emocje generalnie mówią ci czego potrzebujesz a czasem nawet dlaczego. Jak to co chcesz zrobić ma tylko zagłuszyć te emocje i mogą potem wrócić to lepiej ponudź się trochę dłużej. Serio, wpadniesz na lepszy pomysł niż ten. Czekanie na to aż ktoś inny rozwiąże twoje własne emocje za ciebie nie działa - sprawdziłem za ciebie.
Tak żeby dać ci przykład na koniec:
Leżałem dzisiaj na kanapie i byłem generalnie jakiś taki osowiały i podirytowany, nawet zdążyłem z tego wszystkiego wpaść w jedno z uzależnień, mniejsza które. Jednak szybko wróciłem na kanapę i tak leżąc, wsłuchałem się w swoje emocje. Byłem strasznie wkurzony na to, że jak mam trudne emocje to odreagowuję uzależnieniami, że jest to tak znormalizowane w społeczeństwie złapać sobie za butelkę, zajarać czy odpalić CS-a bo gorszy dzień w pracy, i że nikt nie dał mi przykładu jak sobie z tym poradzić.
No to uznałem, że napiszę ten przykład sam, co było trudne i nudne. To było o tyle trudniejsze, że jeszcze akompaniowała mi przy tym wiertarka sąsiada, ale jakoś się przemogłem. Może dzięki niemu ktoś podmieni sobie tiktoka na poważną rozmowę z bliskimi o swoich emocjach. Myślę, że to lepsze niż narzekać sobie pod nosem i liczyć, że problemy rozwiążą się same.
Pozdrawiam ciepło, Paweł
Przypisy
-
Anhedonia - niezdolność do odczuwania przyjemności.
-
Apatia - stan obojętności emocjonalnej i braku energii do działania.
-
Katastrofa polskiego Tu-154 w Smoleńsku – katastrofa lotnicza z 10 kwietnia 2010 roku, w której zginęło 96 osób, w tym prezydent Polski i mój tata.